
O tym, że w grupie siła każdy wie. Pisaliśmy o tym m.in w artykule http://www.radzsobie.pl/niezbednik/duzy-moze-wiecej.html . Teraz możemy to również realizować w Internecie. Zakupy grupowe w sieci stają się coraz bardziej popularne. A przynajmniej takie odnosi się wrażenie, ponieważ reklamy witryn takich jak http://www.citydeal.pl/, Groupon.pl, Fastdeal.pl, Gruper.pl, Wgrupie.pl możemy zobaczyć praktycznie wszędzie.
Zakupy grupowe w Internecie umożliwiają nabycie danej usługi lub produktu po dużo niższej cenie. Do niedawna takie możliwości dawały głównie muzea, które dla grup oferowały zniżkowe bilety. Obecnie podobne praktyki zaczęły stosować również firmy z innych branż, a w szczególności usługi gastronomiczne i SPA. Dla grup oferują duże upusty.
I to właśnie zbieraniem ludzi w grupę, która jest zainteresowana zakupem tego samego towaru zajmują się wspomniane wcześniej witryny. Poza tym jeśli wiesz, że wśród twoich znajomych są osoby zainteresowane takimi zakupami i zachęcisz je do zarejestrowania się w serwisie i do skorzystanie z oferty to możesz otrzymać dodatkowe punkty.
Zasady działania są bardzo proste. Do serwisów oferujących zakupy grupowe swoją ofertę kierują firmy, które określają minimalną ilość osób, które muszą wykupić dany produkt w danym czasie. Jeśli uzbiera się określona grupa to można skorzystać z oferty i zrealizować nasz zakup po zniżkowej cenie. Upusty mogą sięgać od 40% w górę. Jeśli nie uzbiera się wystarczająca ilość osób to zwrot pieniędzy otrzymasz w ciągu kilku dni, a najczęściej już na drugi dzień od dokonanej transakcji. Ty też możesz zrezygnować ze swojego zakupu. Masz na to 10 dni.
Serwisy dbają o to aby ich oferta była urozmaicona i prawie codziennie pojawiają się nowe propozycje. Dlatego warto przeglądać je często.
Jak zrobić profesjonalny makijaż?
Nie płać, zrób to sama
Jesteś bezrobotny i zadłużony po uszy? Bank Millennium da ci... złotą kartę
Jesteś bezrobotny i zadłużony po uszy? Bank Millennium da ci... (...)
Budżet domowy - Kupowałam schab po kilka kilogramów, porcjowałam – i do zamrażarki!
Przynajmniej dwa razy w roku przyglądam się swojemu budżetowi, a (...)