
Rzadko robimy zakupy w wyrachowany, zimno skalkulowany sposób. Badania dowodzą, że większość decyzji o zakupach zapada dopiero w sklepie, a nie w domu. Dlatego też np.: kupując produkty na kolacje, zdarza się nam kupić dużo innych drobiazgów, które nie są nam potrzebne, ale w sumie słono kosztują. Później musimy sporo kombinować, żeby uzasadnić przed sobą wybór zbędnych pierdółek. A i tak nie zawsze jesteśmy zadowoleni.
Nasze pozornie spontanicznie decyzje, bywają dokładnie obliczone przez facetów od marketingu. Nasze zakupy sterowane są przez marketingowych manipulatorów, którzy zrobią wszystko żeby w ich sklepie wydać jak najwięcej pieniędzy. Dlatego w hipermarketach wszystko jest starannie zaplanowane. Niektóre z tych trików są dla nas dość czytelne. Jak choćby to, że konkursy i promocje oferowane z okazji urodzin hipermarketu nie są po to, aby zapewnić rozrywkę, lecz żeby zwabić do sklepów.
Ale nie wszystko jest zawsze aż tak widoczne jak na dłoni. Najpopularniejszym sposobem na przyciągnięcie klientów jest gazetka reklamowa. Polecane są w niej produkty po „atrakcyjnych" cenach na najbliższy tydzień. Ale oferowane tam produkty nie zawsze znajdziemy w sklepie. Promocje, które pod gwiazdką kryją zdanie: „oferta ważna do wyczerpania zapasów" to doskonała nagonka, która ma zaprowadzić jak najwięcej osób do sklepu. Nikt nie wie ile jest sztuk promocyjnego produktu. Może być tylko pięć, a zainteresowanych będzie sto. Najważniejsze żeby taką obniżką zwabić jak najwięcej chętnych. A skoro już przyjdą to na pewno nie wyjdą z pustym koszykiem.
Czasem więc super atrakcyjna oferta z gazetki dotyczy tylko małej ilości egzemplarzy np. telwizorów. Ale wpadając do sklepu i nie znajdując super taniego LCD z gazetki rekompensujemy to sobie kupując chociażby kilka płyt, filmów, czy gier komputerowych - a wszystko to już po standartowych cenach.
Same gazetki sugerują często też, że okazją jest coś, co nią wcale nie jest. A więc hipermarkety A i B mają ten sam produkt w cenie, dajmy na to, 100 złotych. Ale hipermarket B wypuszcza gazetkę, w której jest ten produkt, a pod nim podpis: tylko 100 zł! Na to nabierają się prawie wszyscy. Dlatego naprawdę warto porównywać ceny.
Są też takie gazetki, w których można znaleźć przepis na ulubione ciasto znanego aktora. Z wyszczególnionymi składnikami i podanymi cenami. Wystarczy tylko pójść do sklepu i je wszystkie kupić. To z kolei bazuje na skłonności niektórych osób do perfkecjonizmu i zdawania się na autorytet. Skoro znany aktor mówi, że proszek do pieczenia musi być firmy X, to nie kupię tańszego proszku firmy Y.
Odpowiednie ułożenie i prezentacja towaru w hipermarketach wpływa na postrzeganie produktów przez klienta. Wózek jest pierwszą zastawioną pułapką. Jego wielkość ma sugerować, że zakupy też powinny być podobnych rozmiarów. Z kolei auto-wózek dla dzieci, kształtem przypominający samochód, gdzie malec może swobodnie usiąść jest po to, aby chętnie zabierać dzieci do hipermarketu. Wówczas jest się bardziej podatnym na ich wpływ. A dzieci najchętniej kupiłyby wszystko. Z wyjątkiem tego, co jest naprawdę potrzebne. Oprócz tego obecność dziecka nas dekoncentruje, a więc mniej analizujemy swoje wybory.
Obowiązuje prosta zasada - im dłużej klient przebywa w sklepie tym więcej kupi. Każdy hipermarket jest tak rozplanowany, żeby przejść jak najdłuższą drogę. Produkty pierwszej potrzeby: chleb, nabiał, wędliny zawsze znajdują się na końcu sklepu. W trakcie wędrówki po pieczywo na pewno wpadnie w oko niejeden ciekawy produkt. Wszystkie działy tworzone są w uzupełniający się układ. Piwo znajduje się obok chipsów, paluszków bądź orzeszków ziemnych. Osoba kupująca piwo, będzie miała też ochotę coś przegryźć. Co jakiś czas są też przetasowania towarów, żeby klient pobłądził trochę po sklepie. Zanim znajdzie szukany produkt przy okazji włoży do koszyka kilka innych. Z kolei towary, które na półkach ułożone są na wysokości wzroku mają wyższa cenę. Najpowszechniejsza jest jednak manipulacja ceną z końcówką 0.99 zł. Jeśli produkt kosztuje 4,99 zł, to rzuca się w oczy 4 zł, a de facto kosztuje 5 zł. Również zwroty „jedynie", „za jedyne" oddziałują tak, że nie sposób przejść obojętnie, a często obniżka jest niewielka.
Oto kilka zasad żeby nie stracić na zakupach:
- Należy przygotować listę zakupów, aby utrudnić kupowanie niepotrzebnych rzeczy.
- Trzeba określić budżet jakim się dysponuje i starać się go nie przekraczać.
- Jeżeli nie ufamy sobie, lepiej zabrać na zakupy kogoś, kto obiektywnie oceni, czy rzecz z przeceny jest rzeczywiście potrzebna.
- Spontaniczne zakupy skutkują nieprzewidzianymi wydatkami. Dlatego każdy zakup, tym bardziej drogi, należy skrupulatnie przeanalizować.
Minimalizm i porządkowanie to nowe słowa w naszym słowniku
Szalejący kryzys można znać jedynie z mediów, jednak pracując w (...)
Maroko, jak tanio dojechać i zwiedzać Maroko. Blog paragonzpodrozy.pl
Walutą w Maroku jest Dirham (skrót Dh bądź MAD). 1 MAD to 37 gr. 1 (...)